NATALIA & KAMIL | FOLK AND ROLL

Kiedy wstałem rano tego dnia moja żona powiedziała mi, że raczej nie będę zachwycony tym, co się dzieje za oknem. Faktycznie, szara aura, padający deszcz nie mogły napawać optymizmem. Odpowiedziałem jej, że jakoś za bardzo mnie to nie martwi, co było dość dziwnym wyznaniem, bo zwykle bardzo się przejmuję każdym ślubem (w tym pogodą), na który zostałem zaproszony w roli fotografa. Podskórnie chyba wiedziałem, że to i tak będzie piękny dzień. Wydaje mi się, że te odczucie było spowodowane tym, że zdążyłem już trochę poznać Natalię i Kamila i byłem pewny, że tak błaha rzecz, jak pogoda nie może zepsuć im tego dnia. I nie zepsuła… Choć flirtowała z nami na wszystkie sposoby:)

Nie chcę się rozpisywać o oprawie ceremonii ślubnej oraz wesela, bo zobaczycie to na zdjęciach. Napomnę tylko, że wiele osób z grona najbliższych dorzuciło swoją cegiełkę do finalnego efektu, co również czyni dzień Natalii i Kamila jeszcze bardziej wyjątkowym. Chciałbym jednak powiedzieć trochę o tym, czego nie można zobaczyć na zdjęciach. Na pewno nie zobaczycie stukotu drewnianej podłogi, na której praktycznie bez przerwy bawili się szczęśliwi ludzie. Na pewno nie zobaczycie gorąca, które sprawiało, że marynarki bardzo szybko znajdowały swoje miejsce na oparciach krzeseł.  To było wesele przez duże „W”:) Na parkiecie było tak ciasno, że gdyby nie DJ, który pozwolił mi robić zdjęcia stojąc na wielkiej kolumnie, to miałbym duże problemy, żeby uchwycić tyle fajnych momentów (ocena subiektywna ;)). W końcu na pewno nie zobaczycie wyznania Panny Młodej o wschodzie słońca, która mówi, że to jest najszczęśliwszy dzień w jej życiu i nie chce, żeby się skończył.

Wesele, to przede wszystkim ludzie, a Wy mieliście naprawdę piękne wesele.

Kiedy się poznaliśmy z Natalią i Kamilem od razu się polubiliśmy (ciężko jest ich nie lubić :)). Czasami tak jest – swój pozna swego 😉 Dzięki temu ja tego dnia nie czułem się jak ktoś z zewnątrz, ale czułem, że należę do tego grona bliskich.

Ta noc skłoniła  mnie do refleksji. Utwierdziła w tym, że mam naprawdę wyjątkową „pracę”. Zadałem sobie dużo pytań, na które w większości odpowiadałem z uśmiechem na twarzy. I za to głównie chciałbym Wam ze swojej strony podziękować. Mam nadzieję, że będziecie często wracać do tych zdjęć. Ja na pewno będę:)

 

 

Inne historie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *